to top

Uwaga, wiosna! Uważność dla mam

uważność dla mam

Niby byłam gotowa. Przygotowywałam się na jego przyjście wiele długich miesięcy, przeczytałam wiele poradników dla rodziców, a moja psychologiczna wiedza i doświadczenie w pracy z rodzicami mówiło mi, żeby tę poradnikową wiedzę wymazać i zastąpić swoją matczyną intuicją. Niby wiedziałam, że będzie inaczej. Że nic już nie będzie takie samo.

Miałam też wsparcie męża na co dzień, a także pomoc.

Ale…z maleństwem na pokładzie, dla którego mama to jedyne co zna i czego się domaga, wszystko zaczęło być bardziej skomplikowane niż się wydawało. No bo jak tutaj ogarniać rzeczywistość, kiedy zostajesz uziemiona z tym małym zawiniątkiem leżącym na Twojej piersi? Nawet jeśli to najbardziej rozkoszne zawiniątko, to i tak z czasem perspektywa leżenia pół dnia, a następne pół kołysania na rękach jednak trochę zasmuca. Tyle do zrobienia. Życie czeka. A matka po prostu leży….Wiedziałam jednak, że te chwile już nigdy nie powrócą. A wyjście z obiegu na czas kiedy potrzebuje nas maluszek, to dosłownie chwila, w porównaniu całym życiem.

Więc nasze początki po prostu przeleżeliśmy, przytuleni, miałam czas, żeby zregenerować swoje siły. Sprawa jednak komplikuje się, kiedy matka to typ aktywny multitasking, dla której leżenie i nic nierobienie jest fajne, ale tylko przez pierwsze 30 minut😉 Jeśli jesteś bardzo aktywną osobą, sporo działasz na wielu płaszczyznach, to zapewne znasz to uczucie. No i co zrobić?

Wiadomo, możesz skakać po kanałach tv, obejrzeć serial czy reality show, ale….co robić jeśli nie oglądasz tv? Zostają książki – te w papierowej wersji jednak odpadają – szelest kartek wybudza malucha, a jeśli już trafisz na chwilę mocniejszego snu, to utrzymanie tomiska jedną ręką to niezły trening siłowy, który szybko grozi zakwasami. Ja podziękuję. Sięgnęłam po czytnik książek Kindle i przeczytałam wszystkie zaległe ebooki. A potem sfrustrowana dalej myślałam co ze sobą zrobić.

4a

Z pomocą przyszło mi praktykowanie uważności.

Co to jest ta uważność? „Uważność jest niczym innym jak pełnią obecności. Jest to otwarte i przyjazne nastawienie, z którym podchodzimy do próby zrozumienia tego, co się dzieje w danej chwili bez osądzania czy negowania, ale pozwalająca tez, by pochłonął nas zgiełk”. (Eline Snel, autorka książki „Uważność i spokój żabki”).

Kiedy pierwszy raz spotkałam się ze zjawiskiem uważności lub inaczej „mindfullness” to stwierdziłam, że to nie dla mnie. Jakoś to do mnie nie przemawiało, wydawało mi się zbyt bardzo „natchnione”, dobre dla mnichów buddyjskich czy innych praktykujących osiągnięcie stanu nirwany. Ale na pewno nie dla mnie.

Złapałam się jednak na tym, że chcąc nie chcąc, sama tę uważność do swojego życia wprowadziłam. „Uziemiona” z Antkiem na swojej piersi po prostu zaczęłam delektować się tą chwilą. Pomyślałam, kiedy jak nie teraz będę miała okazję „legalnie” poleżeć tyle czasu robiąc „nic”? No kiedy? Podejrzewam, że taka okazja już się nie powtórzy😉 No i zaczęłam praktykować uważność, łapać te chwile spokoju. Zaczęłam więc delektować się tym co dzieje się „tu i teraz”. Na swój sposób.

Rytm oddech malucha. Dotyk jego miniaturowych, ciepłych rączek. Co czuję, kiedy zaczyna ssać pierś, czy czuję jak wypływa mleko? Czy czuję, jak zwalnia mu oddech i luzuje zacisk jego malutkiej piąstki na moim palcu, kiedy moje maleństwo odpływa w sen? Jak odczuwam ciężar tego małego ciałka? Wiem, że to dziwnie brzmi. Zanim zaczęłam praktykować uważność myślałam, że to bzdury, na które nie warto tracić czas. Ale muszę przyznać, że taka chwila uważności i skupienia na odczuwaniu jest doskonałym lekarstwem na stres i relaksuje równie mocno co np. masaż😉

Z czasem, kiedy Antek podrastał, stawał się coraz bardziej samodzielny, ale także wymagający uwagi, te chwile praktykowania uważności zeszły na drugi plan. Mieliśmy tyle na głowie, wyrobiliśmy sobie naszą poranną rutynę, że nie starczało mi już czasu na zastanawianie się nad tym co odczuwam.

Aż w końcu rozbudziła się wiosna. W Texasie pogoda dopisuje niemal przez cały rok – z wyjątkiem tych kilku dni w czasie zimy, kiedy robi się chłodno i faktycznie należy ubrać kurtkę i czapkę. W pozostałe dni jest przyjemnie ciepło. Ale kiedy nagle temperatura sięgnęła niemal 30 stopni, nagle poczułam się jak podczas wysiadania z samolotu, kiedy dotarłam na miejsce wakacji. Słońce. Pączki kwiatów rozbielające smutne gałęzie drzew. Czułam jak słońce pieści jeszcze jasną skórę na łydkach. Cudowne uczucie. Kontrast gałęzi obsypanych białymi pączkami i intensywny błękit nieba są nieziemskie.

Przystanęłam na chwilę i zaczęłam myśleć o tym, że po co ja na co dzień tak gnam? Zatrzymałam się w tej codziennej bieganinie i nasiąkałam tym cudownym uczuciem budzącej się do życia przyrody. Ta chwila przypomniała mi jak bardzo lubiłam ten czas po przylocie do Stanów, kiedy Antek polubił się z wózkiem i miałam okazję zabierać go na długie spacery. Wtedy właśnie był czas dla mnie, na chwilę oddechu, gdy uczyłam się słuchać swojego ciała i swoich emocji. Czułam palące słońce, podmuch wiatru, zapach świeżo skoszonej trawy i podczas tych spacerów faktycznie regenerowałam się. Dzięki tym chwilom na słońcu, słuchając śpiewu ptaków byłam w stanie, pomimo zmęczenia i codziennych trudności, wyzwań jakie stawiało mi co dzień macierzyństwo, czerpać przyjemność i spełnienie z bycia mamą.

I cieszę się, że wraz z przyjściem wiosny przypomniałam sobie żeby zwolnić i żeby być przez chwilę w ciągu dnia „tu i teraz”. Po prostu usiąść na trawie, wystawić twarz do słońca, cieszyć się śpiewem ptaków, chłonąć te chwile. Jedyne czego mi jeszcze aktualnie trzeba to nowa para okularów przeciwsłonecznych, dzięki którym nie będę musiała mrużyć oczu patrząc w niebo i które będą odporne na działanie  małych i zwinnych rączek mojego synka😉 Biorąc pod uwagę, że drewniane zabawki słyną z tego, że są niezniszczalne, to może akurat okulary z drewnianymi oprawkami będą równie trwałe? Zastanawiam się czy ten model okularów z drewnianymi oprawkami byłyby w stanie przeżyć podkradanie mi ich ukradkiem i zabawę? Daję mu całkiem spore szanse 😀

Jak być uważnym? Niby taka prosta sprawa, ale czy zapracowana mama może znaleźć czas na chwile mindfullness? Wbrew pozorom nie jest to wcale tak banalnie proste, bo bodźce, które zakłócają bycie „tu i teraz” bombardują nas z każdej strony. Ale dobra wiadomość jest taka, że uważność można trenować. I w dodatku można to robić każdego dnia, podczas rutynowych czynności. Ja jestem zdecydowaną zwolenniczką uważności w codziennych czynnościach np. w czasie prysznica, podczas karmienia synka, podczas zabawy, podczas spaceru, podczas usypiania dziecka.

Jak być uważnym?

Prysznic lub kąpiel – Zamknij oczy i pomyśl o tym jakie to uczucie kiedy woda dotyka Twojego ciała? Jaką ma temperaturę? Jak pachnie olejek lub mydło, którego używasz do mycia ciała? Co czujesz, kiedy dotyka Cię gąbka, myjka.

Spacer – To jedna z moich ulubionych chwil na praktykowanie uważności. Wychodząc z domu zostawiam cały to zabieganie, zgiełk za sobą. Mój synek zwykle też chłonie wtedy bodźce z zewnątrz, jest zajęty odkrywaniem przyrody i otoczenia, wiec ja mogę w pełni skupić się, aby wziąć głęboki oddech, poczuć temperaturę, to czy dotyka mnie orzeźwiający wiatr, czy może jest duszno. Jaki zapach czuję? Jeśli jest już wystarczająco ciepło zdejmuję buty i stawiam bose stopy na trawie lub piasku – jakie to uczucie?

Usypianie dziecka – odkładam wtedy telefon, wyciszam wszystkie myśli typu: „co zrobić jutro na obiad”, „co dopisać do listy zakupów” itp. Koncentruję całą swoją uwagę na tym, że leży obok mnie synek, jak odczuwam jego ręce przytulone do mnie, jaki jest jego oddech.

 

Uważność daje wewnętrzny spokój. A każda młoda mama na pewno zgodzi się ze mną, że „zawód” mamy to najpiękniejszy, ale równie trudny i wymagająca rola. Ja dzięki uważności zaczęłam uważniej przyglądać się reakcją mojego ciała, słuchać swoich emocji, zwracać uwagę na swoje reakcje w chwilach stresu. Dzięki chwilom z uważnością nauczyłam się jak być dobrą dla siebie, a co za tym idzie – dla innych. Mimo, iż praktykuję uważność nieregularnie, dosłownie chwilę w ciągu dnia, to przestałam się tak bardzo spinać i przestałam się tak zamartwiać i przejmować.

10a

EvelineBison

Leave a Comment