to top

Największe mity macierzyństwa

10a

Niedawno minął rok jak zostałam mamą i muszę przyznać, że przez jeden rok nauczyłam się znacznie więcej niże przez kilka lat studiów i kolejne kilka lat pracy. Dowiedziałam się także, że wiele powszechnie słyszanych stwierdzeń jest kompletnymi bzdurami. Dzisiaj zebrałam kilka największych mitów, które słyszałam tak często, że w pewnym momencie nie wiedziałam już czy śmiać się, czy płakać, czy edukować😉

Co ciekawe, mity te są szerzone zarówno przez osoby starszego pokolenia, jak i znacznie młodsze, te z gromadką dzieci oraz przez osoby bezdzietne. Jestem ciekawa czy Wy też spotkaliście się z tymi mitami. A może znacie inne mity związane z rodzicielstwem? Jestem ciekawa, więc dajcie mi znać w komentarzu 😊
15a

Nie noś, bo się przyzwyczai

Chyba najczęściej słyszane przeze mnie stwierdzenie dotyczące rodzicielstwa. Powtarzane przez osoby dojrzałe, młode, bezdzietne, z gromadką dzieci. W naszym przypadku wyjątkowo często, bo mój synek zanim nie zaczął sprawnie raczkować, zdecydowanie wybierał tę formę „transportu”.  A ponieważ ja jestem świadomą mamą, która wie, że niemowląt nie można przyzwyczaić do noszenia, to go często nosiłam. I równie często słyszałam to słynne: „nie noś go, bo się przyzwyczai”. Nie będę rozpisywała się na temat zalet noszenia dzieci, bo to już popełniłam w TYM wpisie. Jeśli Ty także słyszysz, że przyzwyczaisz dziecko do noszenia na rękach, i obawiasz się, że nosząc dzieci sprawisz, że wejdą Ci na głowę i Cię zmanipulują – zapraszam do mojego archiwalnego wpisu. A jeśli tak jak ja właśnie nosisz dziecko w chuście/nosidle/ na rękach i jest Ci z tym dobrze – przybij piątkę 😊

 

Śpij, kiedy dziecko śpi…

Tak, a do tego sprzątaj i gotuj, kiedy dziecko sprząta i gotuje😉 Myślę, że ten punkt dłuższego komentarza nie wymaga😉

 

Wszystko jest kwestią organizacji

To mit, w który sama głęboko wierzyłam przez porodem. Naprawdę – byłam święcie przekonana, że kwestia ogarnięcia dziecka, siebie i domu, to po prostu umiejętności organizacyjne. W głowie mi się nie mieściło, że nie można znaleźć czasu, żeby wziąć prysznic czy zmienić przed wyjściem zaplamioną bluzkę? Wszystko to jest po prostu kwestia organizacji….

Oj, nie. Nie wszystko jest kwestia organizacji😉 Chyba, że mamy kogoś do pomocy. Ale mówimy o mamie, która zostaje w dzieckiem w domu i jest zdana sama na siebie. O ile dziecko zaliczy kilka drzemek, można w tym czasie „się zorganizować”. Ale bądźmy realistami – sporo niemowląt śpi słabo(pisałam o tym TUTAJ), albo tylko na spacerach, a niektóre (jak np. mój syn) – śpi tylko na klacie mamy, z piersią w buzi 😉 Ma to także swoje plusy – jest czas żeby poscrollować wiadomości, instagramy i fejsbóki, poczytać coś i najzwyczajniej w świecie – odpocząć. Możliwe, że nie zawsze można być zorganizowaną mamą, ale wówczas można być chociaż wypoczętą lub wyspaną mamą 😉


22a 23

Chciałam karmić, ale nie miałam pokarmu

To kolejne, powtarzane jak mantra stwierdzenie. Niestety jest to bardzo szkodliwy mit, który powoduje, że wiele kobiet chcących karmić dzieci piersią, niestety kończy swoją mleczną przygodę znacznie wcześniej niż by sobie tego życzyły. Fakty są takie, że tylko 5% kobiet nie jest w stanie naturalnie karmić piersią. To naprawdę niewielki ułamek. W pozostałych przypadkach zawodzi niestety brak wiedzy i pomocy personelu medycznego, lekarzy, położnych. Dlatego tak ważne jest informowanie, że w przypadku trudności z karmieniem bardzo pomaga wizyta u certyfikowanego doradcy laktacyjnego. A już na pewno nie pomoże powtarzanie bzdur przez inne kobiety: „na pewno masz słaby pokarm, ja też nie miałam”. Te osoby nie miały wiedzy, nie miały pomocy i dlatego nie karmiły.

Na szczęście świadomość na ten temat coraz bardziej rośnie. Nie wiem czy jest tak w każdym szpitalu, ale cieszę się, że w szpitalu, w którym rodziłam, na każdym kroku widziałam gabloty ogłoszeniowe, w których dostępne były informacje zarówno na temat np.technik przystawiania dziecka, jak i kontakt do poradni laktacyjnej.

 

Niemowlę tylko je i śpi…

Jasne. Na pewno nie moje😉 Myślę, że sporo mam także obali ten mit😉 Mój synek nie należy do śpiochów, często kładzie się spać dość późno, tak, że prawdę mówiąc sama padam razem z nim. I co więcej – pobudkę robi nam szybciej niż budzik mojego męża😉 W dodatku w ciągu dnia szaleje za dwóch (skąd on ma tyle energii?), a jedzenie to akurat czynność, która mogłaby dla niego trwać 2 minuty. Chyba, że mówimy o nocnych sesjach karmienia piersią, podczas których chyba nadrabia to, czego nie miał czasu zjeść w ciągu dnia😉

 6a

Urlop macierzyński to idealny czas na otwarcie własnego biznesu

Nie wiem kto wpadł na pomysł, że mama na macierzyńskim ma za dużo wolnego czasu, ogólnie się nudzi i dlatego poszukuje nowego hobby lub ma tyle czasu i zapału, że wręcz chwyta się nowych biznesów. Myślę, że to na pewno musiał być bezdzietny mężczyzna, i pewnie ten sam który nazwał macierzyński urlopem, a okres ciąży stanem błogosławionym😉 Owszem, mamy w czasie urlopu macierzyńskiego zwykle dostają turbo energii i zdobywają najwyższe stopnie organizacji, i po tygodniu z noworodkiem w domu potrafią wykonać większość domowych czynności jedną ręką z niemowlakiem na ramieniu, w dodatku tak bezszelestnie, aby przy okazji nie obudzić zasypiającego właśnie maleństwa. Ale ta energia zwykle spożytkowana jest na łączenie opieki nad maleństwem z ogarnianiem domu, obiadów, praniem śpioszków i innych domowych czynności. Owszem, jeśli mamie trafi się wyjątkowo łagodny egzemplarz, to może i przez chwilę się ponudzi. Ale nie trwa to zbyt długo, bo w okresie niemowlęcym tak to już bywa, że jeśli przez chwilę jest spokojnie, to chwilę później pojawia się ząbkowanie, a jak odpuszczą kolki, to trafia się regres snu itp.

Dlatego ja osobiście nie znam mam na urlopie macierzyńskim, które zajmując się same niemowlakiem, myślą o tym jak rozwijać biznesy. Prowadzenie własnego biznesu wymaga znacznie więcej energii i czasu niż praca na etacie, która czasami może być dla mam formą „resetu”😉 Własny biznes oznacza zwykle pracę nie tylko ustawowe 8 godzin, ale wymaga poświęcenia dużo więcej zasobów. Dlatego przekonanie, że mamy na macierzyńskim z nudów zakładają firmy jest moim zdaniem mityczne😉

 

Niemowlęta manipulują

A i owszem😉 Jeśli masz na myśli wykonywanie precyzyjnych czynności ręcznie lub za pomocą narzędzia trzymanego w ręku (za definicją ze słownika języka polskiego).

Bo jeśli chodzi o wymuszanie, to naprawdę tego nie potrafią. Jeśli płaczą, to dlatego, aby komunikować, że chciałyby zaspokoić jakąś potrzebę (głodu, bliskości, bezpieczeństwa, snu, czułości itp.)

 

Niemowlęta muszą się wypłakać

…bo trenują wtedy płuca <szok>. Słyszałam takie stwierdzenie nawet z ust pielęgniarki pobierającej krew. Niemowlęta nie muszą się wypłakiwać, bo pozwalanie na długi płacz, to forma przemocy i terroru. Pozostawienie płaczącego dziecka w łóżeczku czy drugim pokoju i ignorowanie jego płaczu sprawi, że dziecko „odpuści” wycieńczone płaczem i przekażemy mu po prostu, że nie reagujemy na jego wołanie, nie zapewniamy mu bezpieczeństwa. Czy chciałbyś być zamknięty i ignorowany w drugim pokoju, kiedy jest Ci smutno i potrzebujesz bliskości drugiej osoby? Ja nie.

Spanie z dzieckiem jest złe

…i niebezpieczne i sprawi, że dziecko nigdy nie wyjdzie z Twojego łóżka (bo się przyzwyczai).

Jak ja mocno wierzyłam w ten mit! Jednym z pierwszych zakupów dla synka było właśnie łóżeczko (no, może poza kilkoma parami tych przesłodkich, malutkich ubranek i bucików😉). Głęboko wierzyłam w mit, że dziecku najwygodniej i najzdrowiej jest właśnie we własnym łóżeczku. Bujda jakich mało! Nie będę się rozpisywała na temat wszystkich korzyści płynących ze wspólnego spania (to się kwalifikuje na osobny wpis), tylko zaznaczę, że spanie z dzieckiem jest bardzo korzystne dla dziecka, wygodne dla mamy karmiącej piersią. Jest także bezpieczne dla dziecka (o ile zachowane są zasady bezpieczeństwa!) i na pewno nie powoduje problemów z przeniesieniem dziecka do własnego pokoju.

 

Jestem bardzo ciekawa czy spotkaliście się z tymi mitami. Może słyszycie inne, często powielane mity? Koniecznie dajcie mi znać w komentarzu 😊

17a

7a

EvelineBison

  • Marta

    Przepiękne zdjęcia, ślicznie wyglądacie i bardzo fajny wpis :)

    31 sierpnia 2019 at 16:20 Odpowiedz
  • Marta

    świetne zdjęcia!

    1 września 2019 at 23:03 Odpowiedz
  • Kornelia

    Pewnych rzeczy nie da się zorganizować. Każda młoda mama daje sie nabrać na stwierdzenie starszych ciotek, ze wystarczy sie zorganizować.

    3 września 2019 at 10:37 Odpowiedz
  • Kashaya

    Love your dress and such a little cutie matching mama.

    9 września 2019 at 15:01 Odpowiedz
  • Agnieszka

    A ja do tego dorzucę mit, który kiedyś usłyszałam i uważam, że jest coś w tym z prawdy /z przymrużeniem oka oczywiście;)/, dzieci dlatego mają tyle energii, bo zabierają ją swoim opiekunom… i coś w tym jest! (choć tak naprawdę to kwestia ich organizmu…ale jakoś trzeba wyjaśnić sobie, dlaczego dziecko po całym dniu tryska energią a ja padam na twarz ze zmęczenia;)/
    Mity o których wspomniałaś krążyły i wokół mnie, gdy moje dzieci były takie malutkie. Jednak tu wolałam ufać swojej własnej kobiecej intuicji;)
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy :)

    9 września 2019 at 17:19 Odpowiedz
  • Ania

    Bardzo fajny wpis, przyjemnie mi się go czytało

    13 września 2019 at 00:01 Odpowiedz
  • Nininka

    Piękne zdjęcia i piękna mama:)Czy masz jakieś wskazówki dotyczące tego jak szybko wrócić do formy do ciąży? Jakie treningi wykonywałaś, jaka dieta itp? Może napisałabyś coś na ten temat? Pozdrawiam Was serdecznie :)

    6 października 2019 at 17:09 Odpowiedz

Leave a Comment